Splątanie

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
Awatar użytkownika
Alchemik
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 84

Splątanie

Post#1 » 25 maja 2017, o 20:09

Każdej jutrzni leżę krzyżem na zimnej i twardej posadzce przed ołtarzem Zbawiciela. Modlę się. Wiem, że zsyłane na mnie obrazy otchłani są darem od Najwyższego.
Nie, nic nie wiem. Mea culpa, mea culpa. W swojej pysze chciałbym, żeby tak właśnie było. Mea maxima culpa.
A jeśli, to kuszenie szatana?
Tym bardziej modlę się o łaskę poprzez ofiarę ze swojego cierpienia. Wszak i Pan zstąpił do piekieł po ukrzyżowaniu. Znowu pycha. Jeszcze więcej pokuty.
Nowicjusze wcierają sól w świeże rany po samobiczowaniu. Modlę się.
Łaska Pańska niech będzie z nami. Gratia Domini nobiscum.
Moja ofiara jest niczym w stosunku do cierpienia Ukrzyżowanego.
Nigdy nie dorównam Mu w bólu. Kiedy zadaję sobie rany pokutne dla Pana, jestem szczęśliwy, że On potrafi docenić starania grzesznika. Kolejna pokuta. Szczęśliwość jest tylko dla bezgrzesznych. Modlę się.

A jednak, moje sny...

Ostatnio miewam bardzo dziwaczne sny.
Prawdę mówiąc, niemal zapominam ich treści zaraz po przebudzeniu, kiedy widzę rozsypane tuż obok, na poduszce, płomieniste włosy Gwen, bądź, innym razem, w półodkryty, idealny owal piersi Sary. Ale jednak pozostają we mnie zimnym, nieprzyjemnym osadem.
A przecież powinienem się bawić, cieszyć się. Wszak jestem dobrym człowiekiem. Number three na liście rankingowej tygodnika The Observer - People of good will.
Na imprezach charytatywnych wykładam najwyższe sumy na sierocińce i schroniska dla psów.
I choć kotów nie cierpię, mimo to założyłem Kocie Niebo. Przedsiębiorstwo zajmujące się darmowym skracaniem cierpień tych pleniących się nadmiernie czworonogów. Każdy może dostarczyć niechciany miot kotki, wraz z nią samą. Bezdomne śmietnikowce, czupurne dachowce, koci ogrodnicy. A wszystko w niepowtarzalnej feerii wystawy futerek użytkowych i artystycznych, z których jedne na pasy przeciwreumatyczne, inne, choćby z persów, na futra niby sobolowe. Zupełnie za darmo z obietnicą uczciwej zamiany na wypchane gumą do żucia maskotki lub kolorowy popiół, wypełniający urny stylizowane na kocią boginię Bastet.
Jestem człowiekiem bożym, który w każdą niedzielę opłaca modlitwy do Najwyższego na specjalnym koncie. Myślę, że drogę do Nieba mam otwartą, a jednak wciąż wpłacam datki na różne przedsięwzięcia. Choćby na wszczepy czaszkowe dla waleni, regulujące odległość na jaką mogą się oddalić od placówek opiekuńczych. Dla ich dobra, aby nie zagubiły się w oceanie i nie napotkały drapieżników, bądź kłusowników.
Dziś idę na imprezę, wielki bal dobroczynny, którego nie mogę przegapić. Dostałem oficjalne zaproszenie od nagrodzonej Oscarem, przecudownej gwiazdy porno. Sara i Gwen też tam będą. Może uda mi się je w końcu namówić na trójkącik?
To odsunęłoby kwestię snu.
I aż drżę na myśl, że mógłbym zasnąć.
W objęciach obydwu kochanek, może nie musiałbym.
Bowiem śni mi się piekło.
Zimne cele, świst bicza, krzyże...

Prawdziwe piekło.

Śnię o inferno. I choć brak tam kotłów ze smołą oraz potępionymi, tylko przedziwne pejzaże wysokich budowli, setek wież babel, sięgających świętokradczo po niebo. Drogi, jak przelewające się rzeki, pełne pędzących smoczych kreatur. Tłumy bezwstydnych demonów, kłębiących się i przewalających chaotycznie we wszystkich kierunkach.

Od silentium do jutrzni, z woli Pana Naszego, nawiedzam piekło.

Awatar użytkownika
nebbia
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 101

Splątanie

Post#2 » 26 maja 2017, o 01:32

Jerzy,
przyznam, że trudno mi komentować ten tekst.
Boli.
I takie słowa, jak: przejmujący, wywołujący dreszcze – choć prawdziwe – jakoś mi nie pasują, są miałkie, nijakie. Tym bardziej, że mam świadomość jego narodzin. I tego, co przeżywałeś i jak przeżywałeś.
Świetne jest to połączenie, rzekłabym: sacrum i profanum. Bólu i rozkoszy. Pokuty i chęci odsunięcia nieuchronnej kary. Cielesnej rozkoszy i samobiczowania. A także widma piekła; wysokie, strzeliste budowle, swoiste wieże Babel, to niemożność porozumienia się z innymi, a może i z samym sobą.
Piekła także w nas. To, nie tylko miejsce - to stan.
To krzyk... jeszcze niewybrzmiały.
Jednak, jestem przekonana, nie na darmo nazwałeś się alchemikiem i jako taki, znajdziesz swój lapis philosophorum, a ja Ci podeślę odpowiedni eliksir, zaczerpnięty z porannej mgiełki.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 794

Splątanie

Post#3 » 30 maja 2017, o 09:24

Trudny tekst, jednak zatrzymuje, ale musiałem przeczytać kilkakrotnie i za każdym razem jego wymowa, przesłanie, ulegały zmianom.

Wciąż odnoszę wrażenie, że pierwsza część (Każdej jutrzni … Modlę się.) nie do końca współgra z drugą. Jakby dotyczyła innej osoby, a przede wszystkim innego zespołu pojęć, różnej rzeczywistości. Aczkolwiek można powiedzieć, iż odsłania tylko inną formę hipokryzji i zakłamania, bądź podświadomość podmiotu, ale w odniesieniu do takiego podejścia jest to jednak, przynajmniej do pewnego stopnia, nadbudowa.

Nie podoba mi się jej konkluzja, oparta na obiegowych sloganach, ponieważ rodzi podstawowe pytanie:
Nigdy nie dorównam Mu w bólu.

Skąd wiesz?
Kiedy zadaję sobie rany pokutne dla Pana, jestem szczęśliwy, że On potrafi docenić starania grzesznika.

Skąd wiesz?
Szczęśliwość jest tylko dla bezgrzesznych.

Skąd wiesz?
Nie wiesz przecież jak wyglądał Jego ból i nikt nie dowiódł, że ból ludzki jest mniejszy (albo większy). Nie wiesz, czy Pan (kimkolwiek jest i jakkolwiek rozumiany) docenia starania grzesznika. Owszem, mówi się że szczęśliwość jest dla wybranych, ale tylko mówi się. A skąd pewność? Przynajmniej w tym świecie najlepiej powodzi się łajdakom. A kto za to odpowiada (biorąc pod uwagę powyższy światopogląd)? To niby dlaczego kiedyś-gdzieś ma być inaczej?

Dalej – nie mam zastrzeżeń. Świetnie, z dużym wyczuciem pokazana obrazowo i przekonująco określona mentalność. Fasada działań, zresztą pokrętnie podłych, oraz to, co skrywa się za nią. Bardzo prawdziwe; analogie z codzienności pchają się tłumnie.

Wieże Babel dałbym dużymi, w końcu nazwa.

Awatar użytkownika
Alchemik
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 84

Splątanie

Post#4 » 30 maja 2017, o 20:06

Gorgiasz pisze:Trudny tekst, jednak zatrzymuje, ale musiałem przeczytać kilkakrotnie i za każdym razem jego wymowa, przesłanie, ulegały zmianom.

Wciąż odnoszę wrażenie, że pierwsza część (Każdej jutrzni … Modlę się.) nie do końca współgra z drugą. Jakby dotyczyła innej osoby, a przede wszystkim innego zespołu pojęć, różnej rzeczywistości. Aczkolwiek można powiedzieć, iż odsłania tylko inną formę hipokryzji i zakłamania, bądź podświadomość podmiotu, ale w odniesieniu do takiego podejścia jest to jednak, przynajmniej do pewnego stopnia, nadbudowa.

Nie podoba mi się jej konkluzja, oparta na obiegowych sloganach, ponieważ rodzi podstawowe pytanie:
Nigdy nie dorównam Mu w bólu.

Skąd wiesz?
Kiedy zadaję sobie rany pokutne dla Pana, jestem szczęśliwy, że On potrafi docenić starania grzesznika.

Skąd wiesz?
Szczęśliwość jest tylko dla bezgrzesznych.

Skąd wiesz?
Nie wiesz przecież jak wyglądał Jego ból i nikt nie dowiódł, że ból ludzki jest mniejszy (albo większy). Nie wiesz, czy Pan (kimkolwiek jest i jakkolwiek rozumiany) docenia starania grzesznika. Owszem, mówi się że szczęśliwość jest dla wybranych, ale tylko mówi się. A skąd pewność? Przynajmniej w tym świecie najlepiej powodzi się łajdakom. A kto za to odpowiada (biorąc pod uwagę powyższy światopogląd)? To niby dlaczego kiedyś-gdzieś ma być inaczej?

Dalej – nie mam zastrzeżeń. Świetnie, z dużym wyczuciem pokazana obrazowo i przekonująco określona mentalność. Fasada działań, zresztą pokrętnie podłych, oraz to, co skrywa się za nią. Bardzo prawdziwe; analogie z codzienności pchają się tłumnie.

Wieże Babel dałbym dużymi, w końcu nazwa.


Oczywiście, że nie wiem.
Wypowiadam się za pomocą splątanych bohaterów.
A może jednego.
To nie do końca wiara autora.
A może to w ogóle nie jest jego wiara.
Autorowi też nie podoba się taka konkluzja.
Zrodził bohatera/bohaterów opowiadania. Oni żyją własnym życiem.
Autor, czyli ja, przekazuje tylko. Obdarza życiem i wolą. To ciekawe doświadczenie.

Co do wież.
Zastanawiałem się.
Wieża Babel, to oczywiste, zaś wieże babel, jako odnośniki tylko, symbole, mniej.
Ale to przecież pryszcz.

Dziękuję serdecznie za komentarz

Jerzy Edmund

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 1385
Wiek: 52

Splątanie

Post#5 » 30 maja 2017, o 21:59

Gdzieś już tak miałem, jednak nie potrafię powiedzieć gdzie i na którym poziomie snu.

Zamieniamy wiarę na imperatyw wiary i robi się ciężko. Wiara łagodzi strach, potrzeba wiary nie łagodzi niczego.

Dobry tekst. Powiało chłodem. Kiedy w lipcową noc zapragnę długiego zimowego wieczoru, przeczytam raz jeszcze.

Awatar użytkownika
suzanne
Użytkownik zbanowany
Posty: 30

Splątanie

Post#6 » 24 cze 2017, o 09:53

Al-babo, są grzechy, które nigdy nie zostają przebaczone. Choćbyś leżał krzyżem do usranej śmierci.

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość